Trzy główne przyczyny Szabatu (cześć II)

Опубликовано в Polska

Читать русскую версию

Trzy główne przyczyny Szabatu (cześć II)

Trzecia przyczyna Szabatu podana jest w Ks. Powtórzonego Prawa i w Ks. Wyjścia 20:10 „To Szabat Pana, Boga Twojego”. W 31 rozdziale Ks. Wyjścia czytamy także, że Bóg uczynił Szabat znakiem pomiędzy Nim i nami.

Uczynił Szabat jako pierwowzór pełnego poświęcenia całego naszego czasu i całego naszego życia Jemu. Ten Szabat, ten pokój, zupełnie nie przynależy nam, kiedy robimy to, na co mamy ochotę. To nie jest po prostu odpoczynek dla naszego ciała. Jest to przede wszystkim odpoczynek oddany Bogu. To nie jest jedynie święto dla duszy. Znacie takie wyrażenie „święto dla duszy” , które dla różnych ludzi oznacza różne, czasem niedobre rzeczy.

Tak więc, Szabat — to nie święto ciała i nie święto duszy jako takiej. To święto Boga z nami. Wszystko w tym czasie należy do Niego.

Jeżeli ciągle jeszcze mamy takie wyobrażenie : „Jeśli oddamy Bogu to co należy do nas , to już dłużej nie jest nasze, i nie mamy z tego więcej ani korzyści, ani radości. No, dobrze Panie, złożę tą wielką ofiarę, dosłownie krwawą ofiarę, no dobrze, niech już będzie, trudno, co zrobić? Co za różnica, i tak już żadnych korzyści z tego nie będzie”.

Jeśli ktoś z nas ma jeszcze takie wyobrażenie, to jeszcze nigdy nie szabatowaliśmy. Ponieważ, jeśli rozumiemy, co to oznacza w rzeczywistości, to oddajemy nasz szabat Bogu i ufamy Mu. Wiedząc, że On przyjmując go od nas , zwróci nam go jako lepszy, pomnożony, pogłębiony, i pomazany niebieskim pomazaniem tak, że wszystko co oddaliśmy Jemu, stanie się naszą radością, naszą rozkoszą, najbliższą naszemu sercu, wewnętrzną słodką radością, weselem i triumfem.

Dopiero mając takie podejście, zaczynamy rozumieć co to znaczy – szabatować. I wtedy okazuje się, że świętujemy Szabat bez najmniejszego „jak”. Szabat – to święto najgłębszego spotkania z wyczekanym Narzeczonym, który wyprowadził nas z domu niewoli i nie chce, żebyśmy pozostawiali choćby w jakimkolwiek duchowym wiezieniu.

To o tym prorokował Izajasz w słynnym rozdziale 61–m:

„Duch Wszechmocnego Pana nade mną, gdyż Pan namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę; posłał mnie, abym opatrzył tych, których serca są skruszone, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie. Abym ogłosił rok łaski Pana … Abym dał płaczącym nad Syjonem – zniechęconym, rozczarowanym, zagniewanym, zrozpaczonym, niedowierzającym, wątpiącym, — że zamiast popiołu, żałoby, do której już przywykli, która do nich przyrosła – dostaną szatę zdobną, zamiast ponurego, przygnębionego ducha – odzienie chwały, — odświętne szaty Bożych zwycięzców w Mesjaszu Jeshua».

To jest prawdziwe szabatowanie z łaski Bożej! To jest łaska, którą Bóg przygotował od załażenia świata dla wszystkich. Ale z powodu upadku Adama i Ewy, wszystko to było odłożone na tysiąclecia i zaczęło się odsłaniać dopiero od momentu wyjścia Bożego narodu z niewoli na spotkanie z Panem. Lud Boży był jeszcze, co najmniej niedoskonały, zagubiony, pełen wad, lęków, kompleksów, swoich koncepcji, hamulców i pożądliwości. Ale oni się wyrwali z niewoli, wyszli ku Niemu! I spotkali się z Nim, Boża chwała zeszła, miłość Boża została otwarta, miłosierdzie zaczęło się wylewać. Chociaż strach Boży był wtedy niezbędny, ponieważ stan większości ludzi, nawet wybranych Bożych dzieci był straszny. Nawet tych najlepszych w tamtym czasie, za wyjątkiem pojedynczych osób, takich jak Mojżesz. Pamiętacie co wydarzyło się nawet z Aaronem.

Bez Bożego strachu, bez ciężkiej groźby kary, nawet Szabatu, nawet tego święta Bożej miłości, nawet tego święta miłosierdzia, nawet tego święta uwolnienia, Bóg nie mógł rozpocząć i podarować swojemu ludowi, ponieważ od razu zostałoby wypaczone i przeobraziłoby się, w święto dogadzania ciału. Ale im dalej, tym głębiej Bóg w Swoim Słowie i przez Swojego Ducha pokazywał, że idea, sens, istota i głębia Szabatu dopiero zaczyna się otwierać! Dlatego, że Bóg już wtedy, wyprowadzając ludzi z wszelkiej niewoli, przyprowadzając ich do Siebie, pragnął wprowadzić ich do domu na ucztę, do swoich ślubnych pałaców, do ślubnych pałaców Króla Królów. Zaledwie oswobodzonych z niewoli, jak marnotrawnych synów, ubrudzonych grzechami, nie wyobrażających sobie tego, co przygotował dla nich Wszechmocny Ojciec, On pomimo to chciał ich przyciągnąć do Siebie. Pragnął ich przycisnąć do Swojego serca, podnieść ponad okoliczności, z którymi oni byli zrośnięci, i podnieść nawet ponad ich samych, ponad ich wyobrażenia. Aby się wyrwali z na wpół niewolniczego stanu nie tylko na wolność, ale by przyszli do Domu Króla, gdzie łaska rozlana jest wszędzie, gdzie wszystko lśni Jego chwałą, gdzie sztandarem nad wszystkim jest miłość.

Jeśli Bóg robił to już w starotestamentowych czasach, o ile większą ma możliwość i chce robić to w czasach nowotestamentowych. Pragnie, aby błogosławieństwo Szabatu i łaska Szabatu, aby święto Szabatu odkryło się każdemu! Żeby nie było sierot, niepełnowartościowych, aby nie było takich, którzy przyszli do bramy , a potem bali się wejść. Żebyśmy wszyscy mogli utonąć w tej Królewskiej łasce, nie tylko z oddali, z zewnątrz, ale blisko, w ramionach Króla.

Szabat — to takie święto, kiedy Bóg chce objawić nam Swój paschalny stan, szabatowy stan. Dlatego, że Szabat – to także stan ducha i stan duszy, które jest opisane w Psalmie 16-tym. Dawid uczył się szabatować, kiedy był odrzucony przez wszystkich, kiedy najbliższe i najdroższe mu osoby zostawiły go, jak jest napisane w psalmie 27-m: „Choćby ojciec i matka mnie opuścili, Pan jednak mnie przygarnie”. Kiedy nikt go nie rozumiał, nikt nie brał pod uwagę, jako jedyny szczególnie wybrany z całej swojej rodziny, był przedmiotem drwin i szyderstwa. Nikt nie traktował go poważnie, ani bracia, ani ojciec, ani matka. I wtedy, kiedy pozostawał sam przy owcach, Bóg do niego przychodził, ponieważ Dawid lgnął do Boga. Dawid uczył się troski o owce, uczył się współczuć nawet tym stworzonkom, uczył się je ochraniać, karmić, poić, wyprowadzać na zielone pastwiska. A kiedy atakowały dzikie zwierzęta, uczył się bronić swoich owiec do końca.

Jak on się tego uczył? Uczył się u Pana, który jest prawdziwym Pasterzem, Który chce, abyśmy całkowicie Mu zawierzyli. Kiedy Dawid uczył się u Pana, kiedy spotykał się z Nim, mieszkał w namiocie, wszyscy pozostali bracia w stabilnym, imponującym domu, a on w szałasie. A kiedy odbywało się cos uroczystego w domu, to nawet nie był wzywany, żeby nie hańbić rodziny! W tym czasie spotykał się z nim Wszechmocny Król i uczył go szabatować, objawiał mu sekrety Szabatu, sekrety Swojego pokoju, otwierał przed nim sekrety Swojego odpoczynku. Dawid uczył się nowotestamentowego Szabatu tysiąc lat do tego czasu, zanim Nowy Testament wszedł w życie. Uczył się szabatować podczas wojny, w trakcie starć. Uczył się szabatować w modlitwie, w uwielbieniu, w oddawaniu czci.

Pamiętacie Psalm, gdzie w tłumaczeniu King James jest napisane: „Tylko do Boga lgnie moja dusza”. To jest dobre ! Ale w oryginale jest napisane: „Tylko do Boga milczy moja dusza”.

Bóg objawił różne aspekty Szabatu jako osobistego spotkania z Nim. Kiedy o wszystkim innym zapominamy, i odsuwamy się od wszystkiego, aby odsuwając się od wszystkiego „naszego” , wpaść w Boże objęcia i zapomnieć w nich o sobie. I kiedy Dawid uczył się tego, Bóg przygotowywał go do największej służby, Bóg przygotowywał Dawida, aby stał się kanałem do objęcia panowania przez Samego Mesjasza.

W Psalmie 16-tym jest napisane: „Mam zawsze Pana przed sobą”. Co to takiego? To dokładnie oznacza Nowotestamentowy Szabat! Kiedy przez cały czas widzimy przed sobą duchowymi oczami Pana. Kiedy szabatujemy w każdym czasie. Kiedy nie widzimy tego celu przed sobą przez sześć dni, a siódmego dnia zostawiamy swoją aktywność i już wtedy zaczynamy powolutku dostrzegać Pana. Kiedy Bóg się nam już wyłania, i zaczyna być wyraźniejszy, Sobota się kończy i pora znów wracać do swojej codzienności? NIE! Dawid nauczył się szabatować zawsze. Nauczył się wszystko oddawać Stworzycielowi, Ojcu, Niebiańskiemu Narzeczonemu, Królowi, Zbawicielowi, Wybawicielowi, Wyzwolicielowi. Nauczył się radować z Panem, niezależnie od tego, jak odnosili się do niego inni ludzie.

Dalej Dawid napisał: „Gdy On jest po prawicy mojej, nie zachwieję się”. To znaczy, że Dawid nauczył się polegać na Bogu, dowierzać Mu i pokładać z nim nadzieję każdego dnia tygodnia, każdego miesiąca, każdego roku swojego życia.

Dalej jest napisane: „Nawet ciało moje spoczywać będzie bezpiecznie”. To jest stan całego ciała, nie tylko samego ciała, ale i naszej duszy, — w Szabacie, w uspokojeniu naszej cielesnej części duszy. Kiedy Bóg powstaje ze Swojego świętego mieszkania, my jesteśmy Jego mieszkaniem. Kiedy sami się umniejszamy i pozwalamy się Jemu podnosić, żeby On wzrastał. On tylko na to czeka – żeby się podnieść. Kiedy upokarzamy i umniejszamy siebie, to On się podnosi i podnosi nas, ponieważ „On się pysznym sprzeciwia a pokornym daje łaskę”, i „każdego podnosi w swoim czasie”. Jest to opisane w Księdze Zachariasza 2:17:

„Niech umilknie przed Panem wszelkie ciało, gdyż Pan już rusza ze swojego miejsca świętego”.

I to są lekcje Szabatu, i to jest właśnie łaska Szabatu, i święto Szabatu. I to jest dostępne dla nas moi drodzy, wybaczcie, ale muszą to powiedzieć, – w większej mierze niż było dostępne dla Dawida. Tylko może nie jesteśmy dostatecznie opuszczeni. Tylko, być może dla nas Bóg nie jest jedyną nadzieją.

Może nie powinniśmy zaleczać odrzucenia. Nie żądać, żeby nas przepraszali ci wszyscy, którzy nie mieli racji. Nie wymagać, żeby ukorzyli się przed nami wszyscy ci, który się na nami wynosili. Nie wymagać, żeby nas przyjęli ci wszyscy, którzy nas „nie-do-przyjęli”. Nie żądać, żeby było u nas wszystko dobrze, tam gdzie dobrze nie jest. I później dzięki temu, moglibyśmy wejść w Szabat. Ale zaczynać szabatować właśnie teraz, kiedy czegoś nam brakuje, kiedy ludzie nie tak nas potraktowali, kiedy bliscy nas odrzucają, kiedy bracia i siostry nas lekceważą, a w pracy się nie poprawia, przynajmniej – wynagrodzenie. Kiedy sąsiedzi kilka razy nas opluli, a oczekiwaliśmy, że rzucą się nam w ramiona, i gdy własne dziecko, i tak dalej, i tak dalej… Kiedy nasz duchowy opiekun nie dostrzegł w nas tego wybitnego obdarowania, które tak jasno w nas świeci, gdy patrzymy na siebie w lustro. I właśnie wtedy jest najlepszy czas, kiedy to wszystko się dzieje , — to jest doskonały czas, aby zrozumieć Szabat, aby rozpoznać Kto jest Panem Szabatu.

Kto jest Panem Szabatu? Jeshua! On Sam tak Siebie nazwał! Ja – Jestem Panem Szabatu.

Jeśli jesteśmy z Nim, to Panowanie Szabatu jest gotowe objawić się nam każdego dnia naszego nowego życia.

Miejmy społeczność z Panem! Szabatujmy w Jego świętej obecności. Rozkoszujmy się Jego łaską. Pozwólmy wziąć Mu to, co utrzymywaliśmy z dala od Niego jako swoje.

Ciąg dalszy, początek tutaj

Для комментирования зарегистрируйтесь через соцсети:

Добавить комментарий


Защитный код
Обновить



© kemokiev.org –  сайт Киевской еврейской мессианской общины 2000-2017
При использовании материалов сайта гиперссылка на kemokiev.org обязательна
Мнение редакции может не совпадать с мнением авторов